Wielkie święto 8 września!

8 września, w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, zgromadziliśmy się, aby dziękować Bogu za dar powołania, przeżywając śluby zakonne – od tych pierwszych, poprzez ich odnowienie i śluby wieczyste, aż po jubileusze. Byliśmy tu wszyscy: księża, bracia, siostry, klerycy oraz osoby świeckie, którym nasz charyzmat jest bliski. Stworzyliśmy tego dnia jedną, wielką i prawdziwą Rodzinę Salwatoriańską.


W przeddzień głównej uroczystości przeżywaliśmy obłóczyny. Kleryk Mikołaj Oszust SDS przyjął habit Towarzystwa Boskiego Zbawiciela. Założenie szaty zakonnej to zewnętrzny znak wewnętrznej przemiany, symbol przyobleczenia się w Chrystusa. Dzień później, 8 września, kleryk Mikołaj złożył swoje pierwsze śluby zakonne: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Przez kolejne lata będzie je odnawiał, pogłębiając swoją relację z Bogiem i przygotowując się do ostatecznej decyzji.


Swoje pragnienie kroczenia śladami Boskiego Zbawiciela potwierdzili tego dnia współbracia, którzy odnowili swoje śluby na kolejny rok: kleryk Jakub Cichosz SDS, kleryk Adam Kurowski SDS, kleryk Piotr Baran SDS oraz kleryk Bartosz Paleczny SDS.


Szczytowym momentem zakonnej formacji jest decyzja o całkowitym i nieodwołalnym oddaniu się Bogu. W tym roku śluby wieczyste złożyłem ja – kleryk Dorian Kuc SDS. Podczas uroczystej Mszy Świętej, po wezwaniu mojego imienia uklęknąłem na środku, przed ołtarzem. Wtedy cała zgromadzona wspólnota modliła się za mnie śpiewem Litanii do Wszystkich Świętych. Ten moment uzmysłowił, że w tak ważnej chwili nie jest się samemu – wspiera nas zarówno Kościół na ziemi, jak i ten w niebie. Następnie, na ręce księdza Prowincjała Józefa Figla SDS, złożyłem moje śluby wieczyste. Wypowiadając słowa profesji, wyraziłem pragnienie wytrwania w Towarzystwie Boskiego Zbawiciela na całe życie. Obietnica ta niesie ze sobą gotowość, by nie tylko żyć dla Boga, ale też umrzeć w zakonie.

 

Śluby zakonne są czymś fundamentalnym w życiu każdego z nas, ale ich prawdziwe piękno widać z perspektywy upływającego czasu. Dlatego radością była obecność Jubilatów. To współbracia, którzy po wielu latach, zgromadzili się tego dnia wraz z nami, aby odnowić swoje postanowienia wytrwania w zakonie aż do samego końca.

 

Tegoroczny 8 września przypomniał nam wszystkim, że w Rodzinie Salwatoriańskiej nikt nie idzie do nieba sam. Wspierajmy modlitwą kleryka Mikołaja, braci odnawiających swoje śluby, czcigodnych Jubilatów, a także i mnie – piszącego te słowa, byśmy wszyscy potrafili z wiernością wypełnić to, co ślubowaliśmy Bogu.

Warto zobaczyć